Z szuflady do studia
Przez lata moje teksty lądowały w szufladzie. Niektóre zostawały tam na chwilę, inne na lata. W końcu przyszedł moment, żeby przestać o nich tylko myśleć i po prostu je nagrać. Weszliśmy do studia i zaczynamy nadawać im ostateczny kształt.
Pracujemy nad albumem, na który trafi 12 utworów. To dla mnie dość osobisty miks – wyciągnęłam kilka starszych rzeczy, które w końcu doczekały się swojej kolejności, ale dorzuciłam też sporo nowych tekstów. Pod każdym z nich podpisuję się w stu procentach.
Żadnych dróg na skróty
Lubimy nowe technologie, ale przy tej płycie postanowiliśmy pójść pod prąd. AI nie miało żadnego udziału w powstawaniu tej muzyki. Nie szukamy cyfrowych ułatwień ani wygenerowanych emocji.
Zależało mi na tym, żebyście na nagraniach słyszeli prawdziwe uderzenie w bębny, brud gitary i naturalną energię zespołu. Dlatego wszystkie instrumenty nagrywamy żywcem w studiu. To brzmienie ma w sobie błędy, emocje i charakter, którego nie podrobi żaden algorytm.
Rockowe korzenie, popowa melodia
Czego możecie się spodziewać? Jeśli wychowaliście się na starym dobrym rocku, ale dzisiaj nie wzgardzacie popem, ten album prawdopodobnie Wam podpasuje. Staramy się łączyć rockowy pazur z melodiami, które po prostu zostają w głowie.
Prace trwają, a premierę planuję na drugą połowę tego roku. To najbardziej ekscytujący etap, w którym surowe demówki zamieniają się w coś, co jesienią będę mogła oddać w Wasze ręce.
Do usłyszenia!